| Mieszkają na budowie |
| Aktualności |
| Poniedziałek, 11 Luty 2002 |
|
Renata Hołowczyc wraz z mężem zawarła w lipcu 1999 roku umowę ze Spółdzielnią Mieszkaniową "Uniwersytet” na kupno mieszkania w budynku przy ulicy Duńskiej w Szczecinie. Mieszkanie miała dostać pod koniec roku, w którym podpisała umowę. Wpłaciła wtedy prawie jedną trzecią wartości mieszkania. Pieniądze pożyczyła z banku i z chwilą przekazania pierwszej transzy do spółdzielni, rozpoczęła spłacanie długu. Gdy termin oddania do użytku mieszkania przekroczył rok, Renata Hołowczyc poszła do radcy prawnego. - Usłyszałam, że prawdopodobnie wygram w sądzie, ale nie ma co do tego pewności a sprawa może się toczyć i trzy lata. To machnęłam ręką - mówi pani Renata. W podobnej sytuacji byli inni lokatorzy. Gdy wreszcie w ubiegłym roku zarząd spółdzielni zaproponował mieszkańcom wprowadzanie się do budynku, który jeszcze nie jest oddany do użytku, ludzie na to przystali. - Mieliśmy do wyboru, albo jeszcze czekać nie wiadomo jak długo na odbiór budowy, albo zamieszkać na swoim - tłumaczy Małgorzata Szczuko, lokatorka bloku przy ulicy Duńskiej. - Zdecydowaliśmy się wprowadzić. Każdy by tak zrobił. Prezes SM "Uniwersytet” Bernard Cieloszyk tłumaczy, że wpuścił lokatorów do budynku, ponieważ sami chcieli przejąć lokale do samodzielnego wykończenia. - Stało się tak dlatego, że nasze plany przerosła trochę rzeczywistość - tłumaczy prezes Cieloszyk. - Pierwotnie planowaliśmy wybudowanie ośmiu budynków, natomiast ostatecznie przy ulicy Duńskiej postawiliśmy jedynie trzy. Nasze plany zmieniły się w momencie kiedy koniunktura na mieszkania zmalała. Jednak cała infrastruktura już na samym początku była przygotowywana na osiem obiektów. Lokatorzy z ulicy Duńskiej skarżą się, że do dziś otoczenie ich domu wygląda jak plac budowy. - Wszędzie leży pełno gruzu, dookoła błoto i śmieci - denerwuje się Małgorzata Szczuko. - Nie ma gdzie z dzieckiem wyjść na spacer. - Do tej pory nie ma parkingu ani drogi dojazdowej do budynku - mówi Krzysztof Hołowczyc. - Już kilka razy zagrzebałem się w błocie. Przez to zepsuło się zawieszenie w samochodzie. Rachunki za naprawę zamierzam wysłać spółdzielni. Prezes Cieloszyk tłumaczy, że budowa parkingu i dojazdu do budynków przy ulicy Duńskiej opóźniła się z powodu mrozów. A poza tym w sąsiedztwie powstanie sklep. - Wybuduje go firma Netto i chcieliśmy w konsultacji z nią budować dojazd do osiedla, żeby później uniknąć rozkopywania drogi - wyjaśnia prezes. Przez pierwsze miesiące spółdzielnia nie pobierała od lokatorów opłat czynszowych. Tak było do lutego. W tym miesiącu wręczano im książeczki opłat. Część mieszkańców się zbuntowała i postanowiła dalej czynszu nie płacić aż do momentu, kiedy budynek zostanie przekazany do użytku. Ich zdaniem, spółdzielnia nie ma prawa w takiej sytuacji pobierać opłat za mieszkania. - 39 z 40 lokatorów podpisało porozumienie, w którym zgadzamy się na płacenie za zużytą wodę, ciepło, gaz i energię elektryczną, ale nie za sam czynsz - mówi Małgorzata Szczuko. Prezes Bernard Cieloszyk z kolei twierdzi, że skoro lokatorzy już mieszkają, to opłaty na pokrycie kosztów powinni uiszczać. Jednocześnie zapewnia, że budynek zostanie oddany do użytku w marcu. Zdaniem Olgi Sołtowskiej z Ogólnopolskiego Forum Spółdzielców Mieszkaniowych, w sytuacji kiedy budynek nie jest jeszcze oddany do użytku, spółdzielnia nie ma prawa pobierać czynszu. - Łamanie prawa przez spółdzielnie mieszkaniowe jest rzeczą nagminną - twierdzi Olga Sołtowska. - Dzieje się tak dlatego, że właściwie nie ma organu, który mógłby je kontrolować. Czynimy starania, aby Najwyższa Izba Kontroli mogła badać spółdzielnie. źródło: Głos Szczeciński, 11.02.02 |
