Reklama

Naszą witrynę przegląda teraz 56 gości 

Ostatnio na Forum

Nieprawidłowości w SP nr 7. Rodzice: "Byle przetrwać"
Organizacje
Piątek, 28 Wrzesień 2007

PISMO wnoszące o odwołanie dyrektorki szczecińskiej Szkoły Podstawowej nr 7 wpłynęło do prezydenta Piotra Krzystka. Widnieją pod nim podpisy rodziców uczniów tej placówki. W piśmie tym mowa jest m.in. o nieprawidłowościach, jakie stwierdziło Zachodniopomorskie Kuratorium Oświaty podczas wizytacji. Dlatego kurator Maciej Kopeć zdecydowanie mówi: - Jeśli magistrat zwróci się do mnie z prośbą o opinię, to ja już teraz mogę powiedzieć, iż oceniam negatywnie pracę dyrektorki i że nie powinna ona dłużej zasiadać na swoim stanowisku.

We wspomnianym raporcie powizytacyjnym czytamy o wielu nieprawidłowościach, m.in. w sprawowaniu nadzoru pedagogicznego przez dyrektorkę, wypełnianiu zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych przez szkołę oraz we współpracy z rodzicami. Jak mówi kurator, dyrektorka otrzymała zalecenie wprowadzenia wielu zmian w swojej placówce, dotyczących głównie przestrzegania przepisów prawa oświatowego. Ma na to czas do końca tego semestru. Potem ponownie może spodziewać się wizytacji z kuratorium.

Rodzice, którzy są przeciwni pełnieniu funkcji przez dyrektorkę, obecny czas nazywają przetrwaniem: - Byle przetrwać do czasu, gdy nasze dzieci skończą klasę trzecią. Potem przeniesiemy je do innej szkoły. Do takiej, gdzie dyrektorka każdej inicjatywy rodziców nie będzie traktowała jako osobistego ataku na jej osobę; gdzie nikomu do głowy nie przyjdzie, by dzieci ośmio- czy dziewięcioletnie miały lekcje do godziny 19, a także do takiej, gdzie rodzice nie będą wypraszani ze spotkania rady rodziców, skoro nawet posiedzenia Sejmu i Rady Miasta nie są tajne.

Kurator mówi, iż zrobi wszystko, by dzieci mogły wreszcie uczyć się w spokoju: - Z racji na ostrość i przewlekłość konfliktu w tej szkole, nie widzę innego rozwiązania niż zmiana na stanowisku dyrektorskim. Gra przecież toczy się o dzieci. Ale to organ, który powołał panią dyrektor na stanowisko, czyli Wydział Oświaty w magistracie, powinien podjąć jakiś ruch związany z jej odwołaniem.

W ocenie części rodziców, problem SP nr 7 nie tkwi tylko w tym, iż jest to zbyt mała placówka na tak prężnie rozwijającą się dzielnicę, jaką jest Warszewo.


- W ciasnej szkole też da się uczyć. Tyle tylko że efekt kilku lat pracy w SP 7 pani dyrektor Skarżyńskiej-Judkowiak jest taki, iż pozostaje ona w konflikcie z częścią nauczycieli oraz rodziców, doprowadziła do konfliktu w gronie nauczycielskim i środowisku warszewskim, spadł poziom nauczania, bo najlepsi nauczyciele odeszli albo niedługo to zrobią - wyliczają rodzice. - Przerasta ją zarządzanie placówką, zwłaszcza w sytuacji, gdy ta boryka się z problemami lokalowymi, a także nie podjęła działań zmierzających do zadbania o bezpieczeństwo dzieci w drodze do i ze szkoły. Co jeszcze się musi wydarzyć, by magistrat w końcu rozwiązał tę sprawę?

Monika GAPIŃSKA

źródło: Kurier Szczeciński, 28.09.2007

Komentarze (62)
62 Środa, 20 Maj 2009
Rodzic
Może będzie zbierać siły przed konkursem na dyrektora nowej szkoły? To dopiero byłby cyrk!
61 Środa, 20 Maj 2009
KJ
W koncu koniec gehenny dla uczniow, nauczycieli i rodzicow! Skarzynska-Judkowiak nie bedzie startowac w konkursie na dyrektora naszej szkoly!!! Szkoda, że Miasto nie stanelo wczesniej na wysokości zadania
60 Środa, 31 Październik 2007
Rodzic
korekta-zjadło tekst Brawo.Brakuje takich ludzi jak Pani.Wiernych prawdzie i chcących uczynić świat lepszy,a szkołę miejscem dla dzieci,a nie mijscem dla realizacji niewłaściwych zachowań dyrekcji.
59 Środa, 31 Październik 2007
Rodzic
Brawo.Brakuje takich ludzi jak Pani.Wiernych prawdzie i chcących uczynić lepszy.
58 Środa, 31 Październik 2007
rodzic gorszy
dziękuję wszystkim za dyskusję, ale niestety temat dyskusji zaczyna być pomijany więc z mojej strony bardzo dziękuję. Jak dotąd nie można doczekać się ani konkretów ze strony Pani Dyrektor ani ze strony tzw."" za"". Do rodzica lepszego: miło było dyskutować , fakt prawie zupełnie nie na temat, ale bardzo dziękuję za wymianę zdań. Z osobami ,które mają inne poglądy naprawdę warto dyskutować. Pozdrawiam rodzic gorszy i dla jasności ( nie obawiam się nie wystepować anonimowo) Małgorzata Kiser
57 Środa, 31 Październik 2007
Postronna
To zenada, poziom wprawdzie swiadczy o wielkiej wiedzy, ale zacietrzewienie rozmowcow ... Szkoda. Wstyd intelektualisci :grin
56 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic gorszy
Szanowna Pani ( tak mniemam) zastanawia mnie dlaczego Pani mi wspólczuje? Nie bardzo rozumiem, o czym Pani mówi, gdyż słowa chociażby o sieciach rozległych LAN i WAN znają już dzieci w szkołach podstawowych. No ale jeśli to świadczy o genialności to dziękuję w imieniu swoim i myślę milionie innych osób:-) A refleksyjnie nastrajają mnie słowa modlitwy Jana Pawła II "" aby Pan oświecił umysły tych wszystkich, którzy zostali opanowani zgubnym urokiem...oraz otworzył serca wszystkich na dialog..."" -polecam
55 Wtorek, 30 Październik 2007
Rodzic chyba tez gorszy
Rodzicu gorszy mogę tylko Panu współczuć. Taki geniusz się marnuje. Ludzie dzielą się również na rzemieślników i artystów. Już Albert Einstein powiedział,że "" Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy"", a słowa Stefana Witwickiego brzmią:""Tylko wielkie serce zajmie myśl wielka"". "" Kto wie czego moglibyśmy dokonać, gdybyśmy podążali za głosem swojego niezwykłego marzenia, całym sercem i odwagą"" (tekst anonimowy). Ponieważ interlokutorów dobieram sobie sama, więc żegnam. Rodzic lepszy PS. Zbliża się 1 listopada, więc może zamiast wylewać ten jad ,trochę refleksji nad słowami KS. TWARDOWSKIEGO ""Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"";1;10;;49;2007-10-30 21:17;460;Rodzic lepszy;;;;;;;;;;1;367;1
1557;do rodzica lepszego;do rodzica lepszego;;;"Do kogo Pani pisze?Trochę tych gorszych rodziców jest. Zbliża się 1 listopada, więc może zamiast wylewać ten jad ,trochę refleksji nad słowami KS. TWARDOWSKIEGO ""Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą""-Niech Pani spróbuje naprawdę warto.
54 Wtorek, 30 Październik 2007
Rodzic
Obserwuję tę dyskusję od dłuższego czasu i nie wytrzymałem.Czytając wyypowiedzi Pani Dyrektor odnosi się wrażenie,że to prawie święta osoba.Ręce opadają,jak to już ktoś tu wspomnial.A konflikt w szkole jest!I to nie z 2-ką nauczycielek,ale z grupa nauczycieli(nie zapominajmy,że to też świetni pedagodzy!No ale takich Pani Dyrektor nie lubi)oraz rodziców.Prawdziwy i dobrze zorganizowany szef umie pracować z każdym pracownikiem,a myślący o uczniach Dyrektor współpracopwać z Każdym rodzicem(i tym gorszym).
53 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic gorszy
Zgadzam się, że nauczycielka o której Pan mówi, to wyjątek, gdyż ciężko o nauczycieli z powołaniem i szczerą chęcią do pracy z dziećmi a już ogromną umiejętnością jest zjednywanie sobie rodziców do współpracy. I te cechy mają niewątpiliwie te nauczycielki o których tutaj mowa. A jeśli chodzi o zabieranie dzieci ze szkoły z powodu dyrektora: myślę, że dla rodziców bardzo ważną rzeczą jest fakt, kto uczy ich dzieci i w jakiej atmosferze oraz jakie szkoła ""stoi"" ( że pozwolę sobie na taki kolokwializm) na tle innych szkół.Jeśli dziecko rozwija się również, dzięki nauczycielowi i rodzic bardzo ocenia jego pracę ( nauczyciela) i zdaje sobie sprawę, że tylko praca tego nauczyciela w klasie- a nie cała szkoła- podnosi umiejętności dziecka - i jedynym argumentem jest ten nauczyciel ( a nie szkoła - w momencie gdy cykl tego nauczania się kończy argument koronny również znika. Jestem po rozmowie z paroma dyrektorami szkól podstawowych i uderzyło mnie to z jaką aprobatą i chęcia wspólpracy odnosiły się do pomysłów rodziców. Jest to dla mnie budujące, że inni dyrektorzy myslą o dobru szkoły i dzieci , o czym nie można niestety powiedzieć w przypadku nad jakim dyskutujemy. Oczywiście szkoła jest dla dzieci, szkoła powinna integrować społeczność lokalną - niestety w tym przypadku jest wręcz odwrotnie. Gdyby ktoś niezzangażowany bezpośrednio zapoznał się chociażby z tą dyskusją doszedłby zapewne do wniosku, że jedna osoba jest ogniwem zapalnym w naszej społeczności, soboa która miała budować- robi coś odwrotnego. Społeczność warszewska niestety jest podzielona na dwa jakoby ""obozy"", zdumiewające dla mnie jest to, że tzw.""obóz za"" nie przedstawia żadnych argumentów, a szkoda , bo wtedy dyskusja nie byłaby prowadzona w stronę takich "" wycieczek"" jak insynuuacje na temat przeszłości zawodowych nauczycielek , tylko konkretne rzeczowe fakty. Ale cóż jeśli komuś braknie argumentów posuwa się do tego typu zachowań. Pozdrawiam Rodzic gorszy - już bez nadzieji na lepsze
52 Wtorek, 30 Październik 2007
Agnieszkaq
Rodzicy ""lepszy""! Zdecydowana większość nauczycieli woli pracować w państwowej szkole niż w prywatnej czy społecznej z tego prostego powodu, że etat w państwowej szkole daje większe poczucie stabilizacji. I często również większe szanse satysfakcji zawodowej. To po pierwsze. Tekst ""jak sie nie podoba to mozna zabrac dziecko ze szkoły"" znamy juz dobrze. To jest nasza szkoła rejonowa i tak łatwo się ""gorszych"" rodziców nie pozbędziecie. Pozdrawiam
51 Wtorek, 30 Październik 2007
niezależny
Chcecie wracać do przeszłości nauczycielek ale nikt nie zapytał skąd przyszła Pani dyrektor i dlaczego bo może jest coś mna rzeczy.Z Panią Asią miałem do czynienia i jest to nauczyciel z powołaniem o którego nie tak łatwo w dzisiejszych czasach.A jak tu niektórzy sugerują zabieranie dzieci z powodu dyrektora to jakieś pomylenie. Zadajmy sobie pytanie dla kogo jest szkoła czy nie czasami najważniejsze są dzieci.Szkoła buduje społeczbność lokalną i dobrze jest jak dzieci chodzą do szkoły na dzielnicy
50 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic gorszy
Rodzicu gorszy Proszę się zdecydować, kim Pan jest? Zdecydowany, rodzic gorszy czy rodzic. Kompleksów nie leczy się na stronach internetowych. Pozdrawiam Rodzic lepszy Polecam komentarze do artykułu "" Magistrat bez stanowiska. Dzieci w środku konfliktu"";1;10;;49;2007-10-29 23:35;460;rodzic lepszy;;;;;;;;;;1;367;1
1542;szkoła;szkoła;;;Rodzicu gorzsy Skoro do wiedzy dochodzi się samemu, to proponuję zabrać dziecko ze szkoły. Samo ( przecież ma tak fantastycznego przewodnika naukowego)sobie poradzi. Pozdrawiam Rodzic lepszy;1;10;;49;2007-10-29 23:42;460;rodzic lepszy;;;;;;;;;;1;367;1
1543;;;;;Brak wiedzy technicznej, konfiguracji sieci rozległych LAN oraz WAN nie jest Pana mocną stroną więc proszę się nie wypowiadać na ten temat. Proszę pogłębić swoją wiedzę a potem snuć przypuszczenia na temat mojego nicku (dla jasności: nazwa własna autora postu - czyli pojedyńczej wypowiedzi na forum). Tym wyjasnieniem i mam nadzieję (choć płonna) zaszczepie w Panu chęć zapoznania się z tajnikami wiedzy technicznej i będzie to obalenie przeze mnie próby zdewaluowania przez Pana liczności grona przeciwników działania w Szkole Pani Dyrektor wypowiadających się w tej dyskusji.;1;10;;49;2007-10-29 23:43;460;rodzic gorszy;;;;;;;;;;1;367;1
1544;szkoła;szkoła;;;Rodzicu gorszy Bardzo przepraszam za literówkę, ale jestem już zmęczona. Dobranoc Rodzic lepszy;1;10;;49;2007-10-29 23:45;460;rodzic lepszy;;;;;;;;;;1;367;1
1545;;;;;"ktoś mądry kiedyś powiedział, że ludzie dzielą się na ""samouków"" i "" nieuków"" więc to może być jedyny komentarz do ostatniej wypowiedzi na temat wiedzy. dobrej nocy również
49 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic gorszy
a jednak udało się - gratulacje. Ale kontynuując: - "" zasiadać na stanowisku"" - polecam skorzystać chociażby z wyszukiwarki google, wpisać tam hasło "" zasiadać na stanowisku"" i zapewnie odpowie sobie Pan/Pani sam na swoje pytanie. Komentarz zbędny. Do wiedzy należy dochodzić samemu. I następna - zadziwiło mnie stwierdzenie, że ze szkoły prywatnej tudzież społecznej się nikt sam nie zwalnia - a tutaj Szanowny rodzicu lepszy polemizowałabym w całej rozciągłości- proszę o dowody, że wolny Polak nie ma prawa zmieniać pracy i dokonywać wolnego wyboru miejsca swojej pracy! Szanowny rodzicu - podłoże może być bardzo różne: finansowe, światoppglądowe i szereg innych. I ostatnia rzecz: w wyniku użycia w zdaniu podwójnej negacji wynikiem jest potwierdzenie: w takim razie w imieniu rodziców, którzy wypisują swoje ""rewelacje"" bardzo dziękuję za uznanie. Pozdrawiam rodzic gorszy
48 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic gorszy
Postanowiłam zabrać głos w tejdyskusji. Panie \""Radku\"", nie wiem czy Pani Monika Gapińska czytała Pana wpis.Jak można \"" zasiadać na swoim stanowisku\""? Pani \""Agnieszko\""skoro nie jest Pani zatrudniona w SP nr7, to skąd te rewelacyjne informacje?\"" To prawda,że wiem dużo i mam zamiar to upubliczniać\""- Ten styl już przerabialiśmy w naszym kraju-efekt mizerny.Nauczyciele pracujący w szkołach prywatnych czy społecznych nie odchodzą z nich z własnej woli. Rodzice i nauczyciele czas, który poświęcacie na wypisywanie \""rewelacji\"" dotyczących SP nr 7 poświęćcie dzieciom, pozytywny efekt będzie nie nieporównywalny. Pani Dyrektor proszę uciąć tą dyskusję, szkoda zdrowia. Pozdrawiam Rodzic lepszy ------------------------------------- cytat z rodzica lepszego, chyba jednak nie udało się umieścić poprawnie postu pod artykułem na temat. No ale pomogłam:-) No i mój obiecany komentarz: Szanowny rodzicu lepszy nie odmówię sobie przyjemności odpowiedzieć nawet za Pana Radka. PANIE RADKU- mam nadzieję, że mi Pan wybaczy. Przedruki lub kopiowanie artykułów z innych gazet mozna dokonać łatwym posunięciem skopiowania tekstu w wybrane miejsce np. po zaznaczeniu wybranego tekstu można prawym klawiszem myszy kliknąć na "" kopiuj"" , następnie po zaznaczeniu kursorem , gdzie dany tekst ma być skopiowany, podobne kliknięcie prawym klawiszem myszy-jednak teraz wybieramy "" Wklej. W ten sposób,nie zmieniamy treści jakiegokolwiek artykułu.- ten artykuł ma takie samo brzmienie w wersji gazety "" Kurier Szczeciński"" jak i na stronie tejże. Można też prościej, ale myslę że to wystarczy ( bo może ktoś nie wie co to np.CTRL Kolejna rzecz: Szanowny rodzicu lepszy : w Rzeczypospolitej Polskiej jakiegokolwiek by ktoś dziś nie nadał jej numeru jest na szczęście wolność słowa i nikt zgodnie z konstytucją nie może tej wolności słowa drugiego człowieka pozbawić. Z tego co wiem, moderator usuwa posty , które wyczerpują znamiona osobistych słownych ataków, uciąc wtedy taką dyskusje może moderator, Pani Dyrektor na tej stronie moderatorem póki co nie jest cdn...
47 Wtorek, 30 Październik 2007
rodzic lepszy
Postanowiłam zabrać głos w tejdyskusji. Panie \""Radku\"", nie wiem czy Pani Monika Gapińska czytała Pana wpis.Jak można \"" zasiadać na swoim stanowisku\""? Pani \""Agnieszko\""skoro nie jest Pani zatrudniona w SP nr7, to skąd te rewelacyjne informacje?\"" To prawda,że wiem dużo i mam zamiar to upubliczniać\""- Ten styl już przerabialiśmy w naszym kraju-efekt mizerny.Nauczyciele pracujący w szkołach prywatnych czy społecznych nie odchodzą z nich z własnej woli. Rodzice i nauczyciele czas, który poświęcacie na wypisywanie \""rewelacji\"" dotyczących SP nr 7 poświęćcie dzieciom, pozytywny efekt będzie nie nieporównywalny. Pani Dyrektor proszę uciąć tą dyskusję, szkoda zdrowia. Pozdrawiam Rodzic lepszy
46 Poniedziałek, 29 Październik 2007
rodzic gorszy
Szanowny rodzicu lepszy - z przyczyn zapewne technicznych Pana/Pani post ukazał się na moim ruterze. Proszę, wpisać poprawny kod jeśli ma się ten post pojawić, ale zapoznając się z treścią postu rozumiem dlaczego ten post się nie pojawił:-) Jeśli się pojawi chętnie go skomentuje
45 Poniedziałek, 29 Październik 2007
agnieszka
Jestem oburzona wypowiedzia na temat rzekomego wyrzucenia wspomnianych pań nauczycielek ze szkoły p. Piwoniego. Proszę sprawdzic fakty, a potem komentować. Żadna z tych pan nie była wyrzucana z żadnej szkoły. Szanowni Państwo biorący udział w dyskusji na tym formum! Nie rezygnujmy ze starań o dobrą szkołę dla naszych dzieci na Warszewie. Nie poddawajmy się. Dlaczego mamy rezygnować, wozić dzieci gdzie indziej, dlaczego mają one rezygnować z nawiązanych w szkole przyjaźni? Z możliwowości uczenia się w sąsiedztwie miejsca zamieszkania. Pani Dyrektor, przykro mi to pisać, ale sądzę, że powinna Pani ustąpić ze stanowiska dla dobra dzieci i środowiska. Konflikt jest tak poważny, i toczy się wokół Pani osoby. Nie umiała Pani nawiązać pozytywnego kontaktu z częścia nauczycieli i rodziców. To na pewno jest duże wezwanie i sztuka - umiętność kierowania dużym zespołem ludzi i to jeszcze tak \""wrazliwym\"" jak szkoła - nauczyciele, obsługa, rodzice, dzieci... Pomijając już kwestię kto jest tutaj winny to i tak, moim zdaniem, nie ma Pani tych umiejętności. Nie mam zamiaru w tej chwili być złośliwa, naprawdę - ale straciła Pani zaufanie dużej części naszej społeczności i może czas juz to zrozumieć. Tak się stało, że akurat to Pani osoba stoi na drodze porozumienia. Podobno jest Pani bardzo dobrym wykładowcą na kursach dla nauczycieli. Może lepiej realizować się na tym polu gdzie mamy sukcesy? Dziekuję za zaproszenie ale nie skorzystam. Nie umiem z Panią konstruktywnie rozmawiać. Podpisuję sie pod tym co zostało juz na tym formum powiedziane: chętnie pomogę w pracy paniom nauczycielkom, ale dla szkoły nie chce mi się nic robić.
44 Poniedziałek, 29 Październik 2007
Pani tez z Warszewa
cyt. ""dwie panie będące w konflikcie z panią dyrektor pani J.L I PANI S. to nauczycielki z prywatnej szkoły od pana Piwoniego - ciekawe za co zostały wrzucone"" skandaliczna insynuacja!!! Tym bardziej oburzajaca, ze te nauczycielki nie polemizują tutaj z p. dyrektor! I jaki to ma związek z niekompetencją p. dyrektor? A jesli p. dyrektor dziala wedle zasady pana ""Tez z Warszewa"" to hmmm... sama sobie wystawila cenzurke - 12 wypowiedzi...
43 Poniedziałek, 29 Październik 2007
I również z Warszewa - zdecydo
Jasne, pani dyrektor, głowa do góry. W końcu krnąbrni nauczyciele odejdą wraz z tymi krnąbrnymi rodzicami i tymi krnąbrnymi dziećmi. A dla tych (dzieci) które nie odejdą zgodnie z pani planem trzeba założyć czarną księgę dla dzieci i wywieszać ich zdjęcia na tablicy ogłoszeń i w internecie. No i dla rodziców też by się przydała. Powodzenia i GŁOWA DO GÓRY
42 Poniedziałek, 29 Październik 2007
rodzic gorszy
Drogi Panie, mam pytanie czy w swoim życiu zawodowym nigdy Pan nie zmieniał pracy? Wydaje mi się, że gdyby spojrzeć w statystyki robił to co drugi dorosły Polak. Nie wiem czy Pan nie zauważył ale w tej dyskusji nie poruszamy tematów osobistych ( kto kiedy zmieniał pracę, z kim się ożenił lub rozwiódł itp). Rozmawiamy o administrowaniu i kierowaniu szkołą. I druga rzecz: uwierzymy Szanowny Panie jeśli w końcu doczekamy się jakichkolwiek faktów:-)
41 Poniedziałek, 29 Październik 2007
Też Z warszewa
Kochani rodzice ostatnio dowiedziałem się że dwie panie będące w konflikcie z panią dyrektor pani J.L I PANI S. to nauczycielki z prywatnej szkoły od pana Piwoniego -ciekawe za co zostały wrzucone :)Pani dyrektor szkoda pisania niewiem co by pani napisała to i tak nie uwierzą . Niech pani działa w myśl zasady ""Tylko wińni się tłumaczą "" głowa do góry.
40 Poniedziałek, 29 Październik 2007
rodzic gorszy
każdy powinien wykonywać swoje zadania właściwie, wtedy nie będzie nieporozumień. ------------- Komentarz do tych słów: I to jest sedno sprawy Pani dyrektor! Wg. naszej oceny Pani te zadania wykonuje niewłaściwie i dlatego są nieporozumienia. I może jest dobry czas i miejsce, żeby Pani przedstawiła nam argumenty na swoją "" obronę"" . Bo nie widzę faktów i czynów tylko w Pani wypowiedziach same słowa. Dużo słów bez treści Czekam z niecierpliwości i pozdrawiam
39 Poniedziałek, 29 Październik 2007
Zdecydowany
Pisze pani, że rozmawiała pani z panią Bogną i zgodziła się, aby zakupić lepiej lektury do bilbioteki. No to jest ciekawostka. Przecież pani Bogna mikrofalówkę zakupiła i chciała ją przekazać! No ale może było późno i ciemno i nie zauważyła pani. Trudno. To tak jakby solenizant nie przyjął prezentu argumentując, że można było kupić inny bardziej przydatny. Pisze pani: Plan lekcji - jakie konsultacje jeszcze powienienem zaproponować; Ale po co konsultacje - przecież to zespół ds planu opracowuje. Sytuacja powtórzyła się jak ta sprzed dwóch lat kiedy na spotkaniu z rodzicami klasy 3c a propos planu lekcji pokazała pani palcem pana Darka Jarosza (ówczesnego zastępcę), że to on ponosi odpowiedzialność za plan nie pani. Propozycja spotkań z ciekawym człowiekiem - decyzja rady pedagog. - nie pani Remont toalet - po co przecież są dopuszczone - pani nie będzie brała w tym udziału. No i super wszystko jasne. Tak jest we wszystkich przypadkach. Pani decyzja jest wiążąca i koniec a opdowiedzialność to zespół, nauczyciel, komisja, UM nie ja. Nie ja bo ja tu jestem tylko dyrektorem. Niestety z przykrością stwierdzam: szkoda słów. Jeszcze sugestia na koniec: pani dyrektor niech pani dalej pisze na forum odpowiedzi. Wszyscy uczestnicy i czytelnicy będą mogli się przekonać o pani bezgranicznym oddaniu szkole, rodzicom i dzieciom i pani wyjątkowym umiejętnościom komunikowania i jednania ludzi. ŻYCZĄC NIEZMIENNIE BARDZO DOBREGO SAMOPOCZUCIA PISZĘ PO RAZ OSTATNI BO RĘCE OPADAJĄ Zdecydowany przenieść dziecko do innej szkoły PS Pani odpowiedzi utwierdziły mnie w naszym z żoną przekonaniu o słuszności decyzji. APEL DO RODZICÓW WARSZEWA Przed zapisaniem dzieci do SP7 weźcie pod uwagę treści tego forum.
38 Poniedziałek, 29 Październik 2007
niezależny
ten na pedagoga sie nie nadaje ale na kierownika biedronki jak najbardziej. Z punktu widzenia miasta dyr jest dobra bo swoją postawą odstrasza potencjalnych uczniów szkoły i oto chodzi. Bo jeżeli wszyscy rejonowi by chcieli do niej uczęszczać to ta szkoła jest nieprzystosowana dla samych rejonowych. Nie wiem dlaczego przyjmowane są dzieci poza rejonu rozumiem że sa przepisy że nie mozna odmówić ale dyr powinna wystąpić do urzędu o ograniczenie tego przepisu z wiadomych względów.Ile dzieci pozarejonowych uczy sie wtej szkole
37 Poniedziałek, 29 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowna Pani, wniosek określiłam jeden: każdy powinien wykonywać swoje zadania właściwie, wtedy nie będzie nieporozumień. Pozdrawiam, H.Skarżyńska-Judkowiak
36 Poniedziałek, 29 Październik 2007
Matka z Warszewa
Cytuję fragment postu 16: Ponoszę odpowiedzialność za: \""...swoich podwładnych w tym Pani wicedyrektor i tzw.komisje\"". Czasami jednak funkcjonuje taka oto reguła: jeśli nauczyciele czy wicedyrektor nie wypełniają swoich obowiązków należycie - dyrektor pełni nadzór pedagogiczny z licznymi nieprawidłowościami. Proszę również zwrócić uwagę na to, że jeśli wicedyrektor i dyrektor sprawują nadzór konsekwentnie, to mogą być posądzani o zarozumiałość czy np.mobbing. Wniosek jest jeden: każdy powinien właściwie wykonywać swoje zadania, nie będzie wtedy nieporozumień i problemów. Pani H.Skarżyńska-Judkowiak, Z przedstawionej powyżej Pani wypowiedzi wynika, iż według pewnego prawa (ponieważ reguła =prawo) pełni Pani swoje obowiązki z licznymi nieprawidłościami, a wini za to jedynie nauczycieli (!?!) i w ten sposób tłumaczy Pani swoje nieudolne zarządzanie! Jestem niezmiernie ciekawa kto i kiedy ustanowił taką zadziwiajcą regułę dla osób rzadzących. Dodatkowo regułę którą może Pani, jako dyrektor, stosować lub nie, według własnego uznania (wnioskuję to ze słowa czasami) !? W mojej opinii Pani wytłumaczenie jest zupełnie nielogiczne, tym bardziej, że w dalszej części swojej wypowiedzi posuwa się Pani do wniosków, że nie należy postępować uczciwie i stanowczo gdyż wtedy można zostać posądzonym o mobbing. Wniosek jest jeden: z takim nastawieniem i myśleniem nie uniknie Pani nieporozumień a także nie rozwiąże już istniejących problemów. Drżę na myśl, że do tak źle zarządzanej szkoły mam posłać swoje dziecko. Z rozrzewnieniem wspominam czasy Pani Czujkowskiej kiedy notowania SP7 były najwyższe, szkoła była przyjazna, a w mediach mówiono tylko pozytywnie. Zatroskana matka z Warszewa :? :? :?
35 Poniedziałek, 29 Październik 2007
rodzic gorszy
Szanowna Pani nieścisłość widzę w Pani odpowiedziach, ale jak Pani twierdzi ""było minęło"" Ja jako rodzic, po prawie trzech latach prób uczestniczenia w życiu szkoły powtórzę to co wielokrotnie powtarzałam : Pani postawa spowodowała, że zabrakło mi chęci i zapału żeby cokolwiek robić na rzecz szkoły. To również może Pani sobie przypisać jako zasługę. Dla klasy, której wychowawczyni jest wspaniały pedagog jak najbardziej tak, poświęcę czas , pomysły z czystą przyjemnością. Dla szkoły powtórzę dzięki Pani nie zrobię nic.
34 Poniedziałek, 29 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowna Pani - rodzic gorszy. Pani wypowiedź zwiera nieścisłości. O sprawie ""mandarynki"" rozmawiałyśmy kilkakrotnie.Pani Bogna przyniosła pismo . w kilku sprawach. Od razu mówiłam, że każdą trzeba załatwiać osobno i powinna być podpisana przez Radę Rodziców jako wniosek do dyrektora. Taką zresztą otrzymały Panie informację z Wydziału Oświaty (pismo dostałam do wiadomości i w ten sposób dowiedziałam się, że rodzice złożyli wniosek do Wydziału).Przypominałam o tym również podczas spotkania w maju. Nie wstydzę się (twierdzi Pani, że powinnam). Natomiast stwierdzić muszę, że nigdy nie spotkałam się z takimi formami działania Rady Rodziców, jak w roku 2006/2007. Poprzednie lata 2004/05 i 2005/06 wspominam bardzo dobrze. Nie mam z tego okresu prawie żadnej ""dokumentacji"" nikt nikogo o nic nie podejrzewał, nie było niedomówień, podtekstów. Rozmowy nie zawsze były łatwe, ale wszystkie sprawy (np. czytelnia multimedialna) kończyły się pomyślnie dla szkoły. Było, minęło. Jeśli ma Pani jakieś propozycje, proszę zgłosić przede wszystkim Radzie Rodziców. Pozdrawiam, H.Skarżyńska-Judkowiak
33 Poniedziałek, 29 Październik 2007
rodzic gorszy
sprawa "" mandarynki"" - Pani Dyrektor omija odpowiedź na moje "" zarzuty"" w sprawie tzw. obiegu spraw w tym temacie. Parę postów wyżej opisałam jak wyglądało to "" zainteresowanie i zaangażowanie"" w tą sprawę Pani Dyrektor. A do Pani mieszkanki osiedla: niestety droga Pani niestety są ludzie którzy uważają , że nic się złego nie dzieje. Na zasadzie przeczekania. Szkoda. Tylko tak to można skomentować, niestety.
32 Poniedziałek, 29 Październik 2007
mieszkanka osiedla
Jest przerażające, że jako społeczność stajemy bezradnie przed problemem, którym tak naprawdę jest jedna niewłaściwa osoba w miejscu, z którym prędzej czy później jest związana prawie każda rodzina. Nie namawiam nikogo do rewolty, ale mieliśmy w swojej wcale nieodległej przeszłości takie burzliwe czasy, kiedy to robotnicy znajdowali sposoby na odklejenie od foteli ludzi, którzy na tych fotelach nie powinni byli zasiadać. No bo jakie myśli mogą nasuwać się komuś obserwującemu tą sytuację? - kurator wydałby opinię, gdyby go zapytano, UM opinią kuratora nie jest zainteresowany, mimo, iż od tak dawna alarmowany jest z różnych stron i doskonale zna sytuację, dyrektorka nieodmiennie przekonana o swojej wielkości - a bidulka nie wie jaki ma plan, bo to inni są za niego odpowiedzialni, nie zmienili , nie zrobili, to oni, jej się nie czepiajcie/, kadra, zmuszona pracować w warunkach co najmniej dyskomfortowych. A jakie szkody ponoszą dzieci - one przecież widzą i rozumieją i zapewne wyciągają wnioski - ale czy pożądane? Kłaniam się.
31 Poniedziałek, 29 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowny Panie Zdecydowany. Pisze Pan i nie oczekuje, żadnych wyjaśnień. Mam prawo wyjaśniać,jeśli pisze Pan zwracając się do mnie. Jeśli trzeba - kilkakrotnie, jak to jest w przypadku spraw, które Pan porusz: - mikrofalówka - po rozmowie (lepiej może kupić np.lektury do biblioteki) Pani Bogna Kopczyńska stwierdziła, że nie ma sprawy. Proszę porozmawiać z p.Bogną. Gdybym przypuszczała, że mikrofalówka będzie koronnym argumentem braku wspólpracy - przyjęłabym dwie; - zgoda na organizację spotkań - propozycje rodziców nie zostały przyjęte przez radę pedagogiczną (w drodze głosowania) z wnioskiem o ujęcie w następnym roku szkolnym; - pisma do wydz.Oświaty ws \""mandarynki\"" i spowalniaczy - są, podpisane, do wglądu !!! - propozycja remontu toalet - oczywiście, jeśli rodzice sobie życzą mogą remontować toalety. Jest to jednak b.duży koszt (zaczynając od wykonania rynien na dachu toalet),mam pisemne stwierdzenie Inspekcji Sanitarnej, że \""stan techniczny toalet jest dobry\""(było wywieszone na tablicy Rady Rodziców), planowana jest budowa nowej szkoły, więc Wydział Oświaty nie wyasygnuje środków. - nowy plan lekcji bez konsultacji, już naprawdę nie wiem o jakie konsultacje Panu chodzi. Zwróciłam się pisemnie do Rady Rodziców, odpowiedzi nie uzyskałam; Proponuje mi Pan dymisję, gdyż tyle negatywnych opinii i artykułów.Insynuuje,że nie mam honoru. Właśnie honoru i dobrego imienia trzeba bronić. Szczególnie w sytuacji, gdy niektórzy nie chcą przyjąć do wiadomości oczywistych faktów.Czy Pana zdaniem wystarczy \""kampania prasowa\"" z zakazem obrony ? Nie musi Pan czytać moich odpowiedzi jeśli Pana nudzą. Nie mam \""wyśmienitego humoru\"", bo niszczy się mnie i moje nazwisko na arenie ogólnopolskiej, nawet w antyklerykalnych \""Faktach i Mitach\"". Czuję się dobrze i to tyle. Pozdrawiam i proszę o przyjęcie chociaż jednego wyjaśnienia (np. w sprawie \""mandarynki\"" - są dokumenty). H.Skarżyńska-Judkowiak
30 Niedziela, 28 Październik 2007
Piotr
Szanowna Pani Dyrektor, nie bez zdziwienia zauważyłem, iż znalazła Pani energię i czas, by odpowiedzieć mi nie tylko drogą mailową (co samo w sobie stanowi popis dociekliwości, wszak podałem tylko swoje imię), ale także w miejscu publicznym. Tym samym poczuwam się zobowiązany do riposty. Riposta będzie krótka. Życzy mi Pani więcej życzliwości dla ludzi, szczególnie tych, którzy mają inne spojrzenie na świat. Życzenia to o tyle osobliwe, iż wyraża je osoba, której  drogą sądową  zarzuca się nie tylko brak życzliwości (dla części podwładnych), ale także mobbing czy naruszanie cudzej godności osobistej. Myślę więc, iż to nie mnie należy życzyć więcej empatii, ale właśnie mojej szanownej Korespondentce. A zatem więcej empatii życzy: Piotr Krupiński, nieanonimowy mąż nauczycielki, która, wbrew Pani sugestiom, nie potrzebuje niczyjego poparcia (wystarczą jej 2 fakultety, naukowe osiągnięcia).
29 Niedziela, 28 Październik 2007
Zdecydowany
Szanowna Pani Dyrektor ale ja nie oczekiwałem od Pani jakichkolwiek wyjaśnień bo z faktami się nie dyskutuje. No chyba, że pani uważa inaczej i tak: Czy przyjęła pani mikrofalówkę darowaną przez rodzica? - NIE Czy wyraziła pani zgodę na organizację spotkań z ciekawym człowiekiem? - NIE Czy wspólnie z rodzicami podpisała pani pismo do UM w sprawie pomarańczki na Duńskiej i spowalniacza na Sarniej? - NIE Czy przyjęła pani propozycję remontu toalet szkolnych? - NIE - powiedziała pani, że \""jak chcą to niech remontują\"" Czy dopuściła pani do opublikowania planu lekcji bez jakichkolwiek konsultacji z rodzicami, który uruchomił ten post, to forum i artykuły prasowe? - TAK Pani uważa, oczywiście, że: - przyjęła pani mikrofalówkę - przyłączyła się pani do wniosku rodziców do wystąpienia do urzędu o organizację ""pomarańczki"" i spowalniacza na Sarniej - przyjęła pani z zadowoleniem i wsparła pani pomysł rodziców organizacji spotkań z ciekawym człowiekiem - konsultowała pani i po konsultacji opublikowała zmieniony plan lekcji - no i oczywiście na koniec mamy cudowne, pachnące wyremontowane ze środków, szkoły, rodziców i sponsorów toalety Pani dyrektor litości niech pani nie pisze takich rzeczy jak w swojej odpowiedzi. Więc niech mi pani tu nie pisze, że w mojej wypowiedzi jest wiele skarkazmu i podtekstów. Mistrzynią podtekstów i manipulacji wypowiedziamy jest pani i jest pani niedoścignionym wzorem. Faktem jest również to, że część rodziców będzie przenosić dzieci do innych szkół z pani powodu, z żadnego innego. To jest pani na rękę, bo odejdą rodzice, którzy opowiadali się za pani odejściem (w ciągu godziny zebrano ponad 30 podpisów) i będzie spokój będzie pani mogła nadal realizować swoją misję. A co do pomysłów na rozwiązanie problemu to są dwa: - pierwsze: podanie się do dymisji - każdy inny człowiek honoru po tylu artykułach prasowych, pismach, negatywnych wypowiedziach i opiniach dawno by złożyło dymisję lub oddało się do dyspozycji UM; ale to nie jest w pani stylu - drugie: zmiana stylu kierowania szkołą, postępowania, postrzegania świata i otoczenia poprzez: a) inicjowanie, stymulowanie działań środowisk (rodziców, nauczycieli i dzieci) na rzecz szkoły b) zauważanie i docenianie inicjatyw rodziców, dzieci i nauczycieli c) budowanie zaufania itd. Gdybym miał pewność lub choć nadzieję, że którekolwiek z tych rozwiązań jest możliwe nie podjelibyśmy razem z żoną decyzji o przeniesieniu dziecka do innej szkoły. Podobnie zrobią inni rodzice o czym się pani dowie pod koniec tego roku szkolnego. Znudzony jestem ciągłym czytaniem pani odpowiedzi, że pani uważa inaczej i że było inaczej itd. Jestem pełen obaw, o czym może świadczyć takie pani stanowisko. Mnie takie komentarze, artukuły, pisma do UM dały do myślenia no cóż. Życząc dalszego wyśmienitego samopoczucia Zdecydowany
28 Niedziela, 28 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Pani Alino, przepraszam, już się upewniłam. Rzeczywiście IVb - dziewczęta, raz w tygodniu kończą W-F o 17.10. Jest to moja pomyłka wynikająca z braku pełnej wiedzy, gdyż miało to być zmienione i nie zostało. Nie sprawdziłam. Jeśli, jako rodzic proponuje Pani zmianę planu proszę zgłosić wychowawczyni. Pozdrawiam
27 Niedziela, 28 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowny Panie - Zdecydowany. W Pana wypowiedzi jest wiele sarkazmu i podtekstów. Są też nieścisłości niejednokrotnie przeze mnie wyjaśniane.Np. sprawa osoby przeprowadzającej dzieci przez ulicę - wyjaśniłam powyżej.Z całą pewnością nie ja podtrzymuję konflikt. Chętnie skorzystam z Pana propozycji rozwiązania problemu. Zapraszam. Mam dobre samopoczucie i przykro mi, że Panu z tego powodu przykro. Nie czuję się i nigdy nie będę się czuła wygraną, gdyż najbardziej ""przegrana"" jest tu Szkoła. Negatywna promocja szkoły, negatywne emocje nie tylko osób w konflikcie, ale również innych pracowników szkoły, uczniów, rodziców, środowiska.Moje dobre samopoczucie wynika m.in. z faktu, że to nie ja""promowałam"" szkołę ze szczurami. Jest też b.dużo osób, które zauważyły moje działania na rzecz Szkoły i mnie wzmacniają. W tej sprawie nie ma wygranych. Pozdrawiam, H.Skarżyńska-Judkowiak
26 Niedziela, 28 Październik 2007
rodzic gorszy
może ja ułatwię Pani Dyrektor. Wg.planu lekcji umieszczonego na stronie szkoły do 17:10 ma klasa 4b w czwartki. Jeśli oczywiście ten plan obowiązuje nadal w tej klasie. Wg. tego planu dziewczęta w tej klasie kończą dwoma wf-ami, z czego drugi kończy się o 17;10
25 Niedziela, 28 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Pani Alino, pisząc o planie lekcji mam na myśli lekcje.Natomiast zajęcia pozalekcyjne kończą się później. Jutro sprawdzę tę informację, jeśli się mylę - odpiszę. H.Skarżyńska-Judkowiak
24 Niedziela, 28 Październik 2007
niezależny
była o niej tu mowa. Jest to nauczycielka z autentycznym powołaniem i jeżeli rodzice mieliby wpływ na wybór nauczycielki to polecałbym właśnie ją Jeśli kogoś nagradzać to właśnie ją. Ona pokazuje jakie prawidłowe relacje można wypracować między uczniami nauczycielem i rodzicami. Pomysłodawca niedoszłego planu dla 8 i 9 latków do godz 19 nie nadaje się na pedagoga.
23 Niedziela, 28 Październik 2007
rodzic gorszy
Szanowna Pani więc może ja Pani przypomnę, że problem ten został zgłoszony w pażdzierniku 2006r , a p. Bogna Kopczyńska złożyła na Pani ręce drugi wniosek w tej sprawie bodajże na przełomie grudnia 2006 i stycznia 2007. Wcześniej otrzymała Pani pismo z Urzędu Miasta - takież samo jak Rada Rodziców, iż zapewnienie bezpieczeństwa dzieci leży w Pani gestii. Od pażdziernika do grudnia/stycznia ( gdy wpłynął wniosek p.B,Kopczyńskiej) nie podjęła Pani żadnych działań. Nie mam wiedzy czy Pani B.Kopczyńska złożyła na Pani ręce kolejny wniosek, ale fakt że Pani podjęła rozmowy z rodzicami przed wizytacją Kuratorium ( czyli jak dobrze rozumiem w maju!!!) budzi moje oburzenie. Od pażdziernika wiedziała Pani o takiej potrzebie wynikającej chociażby z wniosków rodziców i z tego co rozumiem podjęła Pani działania pod koniec roku szkolnego 2006/2007. Szanowna Pani takie tłumaczenie tej sprawy powinno być dla Pani wstydem i powinna Pani w mojej ocenie zastanowić się, kto w tej szkole dąży do zapewnienia bezpieczeństwa dzieci i czy nie jest tak, że gdyby nie wnioski rodziców tej osoby przeprowadzającej by nie było. Cieszy mnie jesynie fakt, że Pani przyznała, że to zasługa rodziców ale martwi mnie jedynie to słowo "" ale"" w dalszej Pani wypowiedzi. Moim zdaniem należałoby na stwierdzeniu : Jest to oczywiście zasługa rodziców"" postawić kropkę. Pozdrawiam również
22 Niedziela, 28 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowna Pani - rodzic gorszy Możliwe, że Pani nie słyszała, ale mówiłam np.podczas spotkania z Radą Rodziców. Na podstawie wniosku rodziców wystąpiłam do Wydziału Oświaty o przyznanie etatu (załączając wniosek). O tej procedurze rozmawialiśmy pod koniec roku szkolnego podczas spotkania z rodzicami (przed wizytacją, po wyjściu z sali p.wizytatora).Pani B.Kopczyńska złożyła wniosek wcześniej,ale zawierał kilka spraw. Poprosiłam o napisanie wniosku tylko w tej sprawie. Tak się też stało. Jest to oczywiście zasługa rodziców, ale ze względów formalnych należy zachować taki tok postępowania. Z całą pewnością daje to lepsze efekty. Mnie się nie udało pozyskać dodatkowych etatów. Osoba przeprowadzająca dzieci przez ulicę ma umowę tylko do 20 czerwca 2008r. W przyszłym roku należałoby ponowić starania. Pozdrawiam, H.Skarżyńska-Judkowiak
21 Niedziela, 28 Październik 2007
H.Skarżyńska-Judkowiak
Szanowna Pani Agnieszko, ponownie zapraszam na bezpośrednią rozmowę.Posługuje się Pani domysłami np. na temat sugerowania przeze mnie czegoś w listach, nie ma Pani pełnej wiedzy o awansie oraz o sprawie ""zastępstw koleżeńskich""itp. Stąd zapewne Pani nieobiektywne (według mnie)wypowiedzi. Sądzę więc, że ludźmi można manipulować, tym bardziej, że nigdy, nigdzie nie powiedziałam, iż źle pracuje któraś z występujących przeciwko mnie nauczycielek. Wręcz przeciwnie. Przy tej okazji zaznaczę, iż fakt, że ktoś dobrze, czy bardzo dobrze pracuje nie jest podstawą pozytywnej opinii o realizacji planu rozwoju zawodowego.Podczas awansu należy spełnić określone wymogi, podobnie jak z uzyskaniem tytułu naukowego. Zapraszam, jeśli Pani odpowiada - poniedziałek lub wtorek g.17.00. Pozdrawiam
20 Niedziela, 28 Październik 2007
Zdecydowany
Jakżesz zaskakujące są tłumaczenia pani, pani dyrektor. Nagle stała się Pani osobą tak bardzo współpracującą z rodzicami! ;-o Co się stało? Chyba wiem: Pani osoba stała się obiektem ciekawych wypowiedzi medialnych. Mówi pani, że zawsze pani stara się współpracować z rodzicami i nie poddawać presji. To fakt. Zapewne inny dyrektor dawno poddałby się do dyspozycji UM lub zrezygnował. Zapyta pani dlaczego? A odpowiem: 1. Utrzymywanie konfliktu w szkole - niepodejmowanie działań (i mam na myśli efekty a nie o działania) 2. Brak współpracy z rodzicami (i również mam na myśli efekty a nie działania, niezaleznie od tego z jakimi rodzicami ma się do czynienia; to pani winna łączyć, motywować, inicjować a nie: - odrzucać zakupioną na rzecz szkoły mikrofalówkę - odrzucać propozycję rodziców wspólnego wystąpienia do UM o zabezpieczenie tzw. pomarańczki na ul. Duńskiej i montaż spowalniczy na Sarniej - odrzucać propozycję organizacji przez rodziców regularnych spotkań z ciekawymi ludźmi - odrzucać wsparcie w organizacji środków i opracowania planu remontu szkolnych toalet itd. Gratuluję dobrego nastroju i dobrej opinii o sobie. Ja pani zazdroszczę tego samopoczucia. Osobiście z żoną zdecydowaliśmy zmienić szkołę dla naszego dziecka od następnego roku szkolnego. I niestety nie jestesmy osamotnieni w naszej decyzji. Ta informacja powinna jeszcze bardziej poprawić pani kondycję i samopoczucie. MOŻE SIĘ PANI CZUĆ WYGRANA - gratuluję. Zdecydowany.
19 Niedziela, 28 Październik 2007
Alina
Moje dziecko też chodzi do tej szkoły i kończy lekcje o 17.10. Więć jak to się ma do wypowiedzi, że wzystkie lekcje kończą się o 16.15????????? Pozdrawiam Ala
18 Niedziela, 28 Październik 2007
rodzic gorszy
Przy okazji tej dyskusji również na temat zaangażowania i wspólnego działania rodziców i Dyrekcji szkoły mam pytanie do Pani Dyrektor, dlatego że do tej pory nie spotkałam się z taką informacją. Pytanie brzmi: Proszę odpowiedzieć dzięki jakim i czyim działaniom w naszej szkole od tego roku szkolnego jest zatrudniona osoba przeprowadzająca dzieci przez ulicę Duńską? Czy rodzice mieli w tym swój udział czy jest to efekt Pani pomysłu na bezpieczeństwo dzieci? Z wyrazami szacunku Rodzic gorszy
17 Niedziela, 28 Październik 2007
agnieszka
Pani Dyrektor, cieszę sie, ze moja wypowiedź zapoczatkowala ponowną dyskusje na tym forum na temat konfliktu w szkole. Jako rodzic mający dziecko w SP 7 boję się, że najlepsi nauczyciele z tej szkoły odejdą wskutek konliktu z Panią. Tym bardziej, że jak Pani doskonale zapewne wie, również Ci sposród nauczycieli, którzy \""milczą\"" też mają swoje zdanie i my rodzice często je znamy. Jeśli Pani nie zna pism, które rodzice wysyłali do Urzędu Miasta, to postaram się je w najbliższym czasie zamieścić na tym forum. Proszę wybaczyć, ale trudno mi uwierzyć, że ci nauczyciele, którzy pozostają w konflikcie z Pania nie pracują jak należy (tak Pani sugeruje w swoich listach). Wspaniale pracuja z naszymi dziećmi, sa pełni inwencji, intuicji pedagogicznej, mają wysokie kwalifikacje, wspaniały kontakt z dziećmi - czegoż jeszcze trzeba żeby uzyskać uznanie przełożonego w szkole? Stawała Pani na drodze do awansu zawodowgo jednej z tych pań nauczycielek: najpierw przez zanegowanie jej osiagnięć zawodowych w opinii, aż po \""uwalenie\"" jej na egzaminie na nauczyciela dyplomowanego (nie wim czy to tak się fachowo nazywa). Po odwołaniu się do kuratora powołano nową komisję, już bez Pani udziału i ta nauczycielka zdała z bardzo wysoką punktacją. Czy Pani nie wstyd? Jak może przełożony nie popierać starania się o awans u podwładnych? Albo jak Pani mogła nie pozwolić na zorganizowanie trzech godzin \""zastępstwa koleżeńskiego\"" dla nauczyciela, który akurat miał egzamin kończący studia dyplomowe? Jak Pani mogła powiedzieć o tym nauczycielu: \""jak ktoś jest głąbem to się musi uczyć\""? Wielokrotnie słyszałam, jak Pani wypowiadała się, że rodzice są manipulowani przez \""złych\"" nauczycieli? Czy Pani naprawdę uważa, że nami można manipulować? Że my nie mamy własnych obserwacji i własnego rozumu? Przecież na co dzień współpracujemy z tym \""złymi\"" nauczycielami - i widzimy ich pracę, ich zaangazowanie, to wspaniali, inteligentni, świetnie przygotowani pedagodzy, otwarci na dyskusję. Boję się, że odejdą ze szkoły, bo mają przecież propozycje ze szkół społecznych i prywatnych. Chciałabym wyrazić wdzięczność dla tych nauczycieli, że pomimo tak ciężkiej dla nich sytuacji - nadal pracują z naszymi dziećmi w SP7. Jeśli chodzi o sprawę dziecka, o którego rodzicu Pani publicznie źle się wypowiedziała - to myslę, że niedługo dowie się Pani o wszystkim szczegółowo od bezposrednio zainteresowanych.
16 Niedziela, 28 Październik 2007
Henryka Sakrżyńska-Judkowiak
Szanowna Pani/Szanowny Panie - Rodzicu gorszy Zgadzam się z Panią/Panem w sprawie bazy lokalowej, za którą odpowiedzialny jest przede wszystkim organ prowadzący. Jeśli jednak są problemy, takie jak w naszej szkole, to tylko wspólne działania rodziców i dyrekcji przyniosą optymalne rozwiązania. W przeciwnym razie każda ze stron może mieć wątpliwości i poczucie niezrozumienia. Ponoszę odpowiedzialność za: \""...swoich podwładnych w tym Pani wicedyrektor i tzw.komisje\"". Czasami jednak funkcjonuje taka oto reguła: jeśli nauczyciele czy wicedyrektor nie wypełniają swoich obowiązków należycie - dyrektor pełni nadzór pedagogiczny z licznymi nieprawidłowościami. Proszę również zwrócić uwagę na to, że jeśli wicedyrektor i dyrektor sprawują nadzór konsekwentnie, to mogą być posądzani o zarozumiałość czy np.mobbing. Wniosek jest jeden: każdy powinien właściwie wykonywać swoje zadania, nie będzie wtedy nieporozumień i problemów. Nikim się nie zasłaniam. Podaję tylko fakty, np., że plan opracowała komisja. W każdej szkole funkcjonują komisje i zespoły zadaniowe nie dlatego, że dyrektorom się nie chce czegoś robić, ale dlatego, że tak stanowi prawo oświatowe. Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem Pani/Pana zapisu o tym, iż nie jest to szkoła prywatna. Zapewniam, że żadne z moich działań (w jakimkolwiek zakresie)nie może potwierdzić takich przypuszczeń. Dziękuję za życzenia. Zawsze staram się rozumieć innych ludzi, szczególnie jeśli nie mam wiedzy o sprawach, którymi się zajmują lub omawiają. Nie jestem jednak niomylna. Polegam więc czasami na zdaniu większości i nie ulegam presjom. Czuję się dobrze, co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej. Z poważaniem - H.Skarżyńska-Judkowiak
15 Niedziela, 28 Październik 2007
Henryka Skarżyńska-Judkowiak
Szanowny Panie. W szkole jest więcej niż czterech nauczycieli dyplomowanych. Jeśli chodzi o dodatki motywacyjne, to właśnie zwykła rzetelność i uczciwość nie pozwala mi na ich przyznawanie według zasady:najwięcej tym, którzy się tego domagają; tym za których domagają się inni; tym, których lubię; tym, którym kazano mi przyznać.... W ostatnich czterech miesiącach 2006r. kilku nauczycieli nie otrzymało dodatków motywacyjnych. Od stycznia 2007 r. dodatki posiadają. Nic więcej nie mogę na ten temat napisać, gdyż byłoby to niezgodne z obowiązującymi mnie przepisami.Nie wyobrażam sobie publicznej debaty na ten temat.Wyrok Sądu jest potwierdzeniem, iż mogłam tak uczynić. Zgadzam się ze stwierdzeniem, iż dyrektor ma łączyć, a nie dzielić. Dlatego biorę pod uwagę wszystkich nauczycieli, a nie tylko kilku. Pisze Pan, iż pominęłam wątek Kuratora. Nie pominęłam, po prostu ze swoimi przełożonymi rozmawiam bezpośrednio, a nie poprzez np.media. Sprawa pomieszczeń na Plebanii. Poprzednia Pani Dyrektor wynajmowała tam pomieszczenia, ale kilka lat przed moim objęciem funkcji - nie korzystano z tego rozwiązania. Nie przypisuję sobie pomysłu na to rozwiązanie. Stwierdziłam, iż podjęłam rozmowy z księdzem Proboszczem. Sądzę, że gdybym tego nie zrobiła od kilku lat lekcje kończyłyby się później niż o 16.15. Panie Andrzeju, brak pełnej wiedzy lub wiedza nieprawdziwa oraz zła interpretacja np.wypowiedzi - prowadzą do nieporozumień i konfliktów. Dlatego bardzo proszę o bezpośrednie rozmowy oraz zrozumienie, iż nie o wszystkich sprawach mogę rozmawiać czy pisać. Pozdrawiam, H.Skarżyńska-Judkowiak
14 Sobota, 27 Październik 2007
rodzic gorszy
Nie przypisuję sobie żadnych zasług, stwierdzam jednak, że to nie rodzice znaleźli rozwiązanie i podjęli rozmowy z Radą Osiedla. Są to fakty świadczące o moim zaangażowaniu w poszukiwanie optymalnych rozwiązań, z którymi wiąże się wiele działań adaptacyjnych i organizacyjnych. ----- ---------------------- w komentarzu do chociażby tych słów: Szanowna Pani Dyrektor - nie obowiązkiem rodziców jest stworzenie godnych i bezpiecznych warunków nauki dla dzieci w szkole , którą Pani administruje. Obowiązek taki jest w Pani i tylko Pani gestii!!! Odpowiedzialna Pani jest również za poczynania swoich podwładnych w tym Pani wicedyrektor i tzw. komisji np. dp spraw układania planu - więc to Pani jest odpowiedzialna za tzw. ""propozycję"" planu , który miał obowiązywać po wyłączeniu klasy przez Sanepid. I tak z ""czystej "" przychylności : Jeżeli decyduje się ktokolwiek być odpowiedzialnym za kierowanie placówki oświatowej należy tę odpowiedzialność traktować poważnie a nie ""zasłaniać"" się innymi np. podwładnymi. Gdyby było inaczej nie byłaby Pani w tej szkole potrzebna jako dyrektor, mogłyby być same komisje odpowiadające same przed sobą. I jeszcze jedno: "" odbiorcami usług"" w szkole są rodzice i ich dzieci. To rodzice płacą podatki dzięki czemu szkoła egzystuje więc uprzejmię proszę o troszeczkę więcej pokory wobec tych odbiorców. To nie jest Szanowna Pani szkoła prywatna tylko publiczna. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę innego spojrzenia na ludzi, będzie napewno Pani lepiej się czuła. Rodzic gorszy
13 Sobota, 27 Październik 2007
Andrzej
Pani Dyrektor, w szkole jest czterech dyplomowanych nauczycieli, w tym jedna pani na urlopie i ksiadz, którzy otwarcie popierają Pania w konflikcie (ksiądz nawet z ambony !). Pozostała dwójka nauczycieli z najwyższymi kwalifikacjami należy do Pani przeciwników i odmawia im Pani dodatków motywacyjnych - chociaż ich praca cieszy sie wielkim uznaniem u rodziców. Dlaczego? Czy nie dlatego, że maja odwagę krytykować Pani sposób zarządzania szkołą? Najlepszym dowodem na Pani dobrą wolę, byłoby przyznanie tym nauczycielom wyższych dodatków. Przynajmniej nikt nie mógł by Pani zarzucić, że przenosi Pani animozje prywatne na grunt zawodowy. A tak wniosek się sam nasuwa. I nie ma to nic wspólnego z wyrokiem sądu, a raczej ze zwtkłą rzetelnością i uczciwością. Skoro ci nauczyciele cieszą sie tak świetną opinią w środowisku Warszewa - dlaczego Pani nie chce ich wynagrodzić i postawić za wzór? Na moim osiedlu rodzice małych jeszcze dzieci już liczą lata czy mają one szanse trafić do klasy pani Asi lub pani Iwony. Popieram p. Agnieszkę - przełożony musi łączyć, a nie dzielić. Jeśli Pani ma dobrą wolę to prosze to pokazać nam wszystkim. Pominęła Pani w swojej wypowiedzi wątek złej opinii kutatora o Pani pracy. Dlaczego? Czyżby to też było pastwienie się nad Panią? I jeszcze jedno - proszę nie przypisywać sobie zasług zorganizowania lekcji na plebanii. To pomysł pani dyrektor Zofii Czujkowskiej (poprzednia dyrektor SP7) i ona go wprowadziła w życie.
12 Sobota, 27 Październik 2007
Henryka Skarżyńska-Judkowiak
Szanowny Panie ! Pana niemerytoryczna reakcja na przedstawione fakty świadczy o Panu i Pana postrzeganiu rzeczywistości. Pan pisze o układzie, lękach, kompleksach, IV RP na Warszewie, wasalkach, lokatorce dyrektorskiego gabinetu.... Podejrzewa mnie Pan o myśli, które nigdy nie przyszły mi do głowy. Język, stylistyka - mistrzowskie. Logiki wywodu - brak. Jedyny wniosek:jest to jednak pastwienie się nie tylko nade mną, ale również nad wszystkimi (a jest ich zdecydowana większość), którzy w tej Szkole pracują i nie popierają np. Pana żony. Życzę więcej życzliwości do ludzi szczególnie tych, którzy mają inne spojrzenie na świat. Proszę spróbować - warto. H.Skarżyńska-Judkowiak
11 Sobota, 27 Październik 2007
Piotr
Witam, Z trudem przebrnąłem przez rafy powyższej wypowiedzi, proszę mi wierzyć, iż nie było to łatwe zadanie i moje filologiczne sumienie doznało na tym niemałego uszczerbku. Ale przecież nie chodzi o to, by pastwić się nad cudzą predylekcją do popełniania błędów, nie każdy może być Mistrzem (Mistrzynią) Mowy Polskiej, choć od osoby, która ma kontakt z młodymi ludźmi, można byłoby wymagać przynajmniej udawanej staranności. W ripoście pani dyrektor uderzyło mnie jednak coś jeszcze  pod rubasznym czerepem wypowiedzi kryje się niezwykły wprost splot podejrzeń, lęków, kompleksów. Wszystko to pozwala mi stwierdzić, że choć triumfalnie ogłoszono kres IV RP, ona jednak żyje i to na naszym kochanym Warszewie. Wszyscy są winni, istnieje układ, a za nim grupa usiłująca odebrać władzę, prawdziwie czysta jest tylko lokatorka dyrektorskiego gabinetu oraz garstka wiernych wasalek. Puentując, nie można uniknąć podejrzenia, iż ktoś tu myśli, że szkołą można by kierować, gdyby nie ci wredni nauczyciele, niepokorni rodzice oraz nazbyt liczne dzieci. Pozbyć się tych elementów  i byłaby szkoła idealna! Tego oczywiście nie życzy Piotr  prywatnie mąż niepokornej nauczycielki.
10 Piątek, 26 Październik 2007
Henryka Skarżyńska-Judkowiak
Po raz pierwszy odpisuję osobie wypowiadającej się na tym portalu. Chyba pora najwyższa, abym dokonywała sprostowań nieprawdziwych i krzywdzących wiele osób (nie tylko mnie) osób. Odniosę się do Pani wypowiedzi z 25.X.2005r. 1.Odsyła Pani czytelników do pism wysłanych przez rodziców i nauczycieli do Urzędu Miasta. Warto wskazać miejsce, osobę, która jest w posiadaniu tych pism.Nie wiem też, o które pisma Pani chodzi. Jestem w posiadaniu pism nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi, którzy od maja 2006 r.zdecydowanie przeciwstawiali się medialnym atakom wobec mnie i Szkoły. Z a p r a s z a m, chętnie na ten temat porozmawiam. 2.Określa Pani \""zasady\"", które nie wiem z czego wynikają i nie mają żadnego uzasadnienia. Nigdy nie twierdziłam, że dobre jest tylko to co ja robię. 3.Problem lokalowy. Dyrektor szkoły ma w zarządzie określony budynek i nie jest jego zadaniem szukanie innych pomieszczeń. Mimo tego takie działania podejmowałam. Pełnię funkcję dyrektora od września 2004r.Po zapoznaniu się z planem lekcji i sytuacją lokalową natychmiast podjęłam rozmowy z księdzem Proboszczem.Dzięki Jego uprzejmości kolejny rok uczniowie kl.\""0\"" realizują edukację w pomieszczeniach Plebanii. Ponownie podkreślę, iż rodzice kl.2a nawet nie próbowali podjąć rozmów na temat nauki w sali 9 (w której szósty rok zaplanowano lekcje dla klas najmniej licznych)lecz zgłosili skargę do Inspektora Sanitarnego. Fakt ten spowodował kontrolę i zalecenia, które należało wykonać. Proszę nie pisać, że to ja uważałam za właściwe opracować plan do godz.19.00. Jako właściwy uważam plan, który przedstawiliśmy 3.IX.2007r. Mimo obowiązku wykonania zaleceń w określonym terminie planu zajęć do godz.19.00 nigdy nie wprowadziłam szukając lepszych rozwiązań. Dzięki Radzie Osiedla, która użycza nam bezpłatnie swoje pomieszczenie lekcje kończą się bez zmian - do 16.15. Nie przypisuję sobie żadnych zasług, stwierdzam jednak, że to nie rodzice znaleźli rozwiązanie i podjęli rozmowy z Radą Osiedla. Są to fakty świadczące o moim zaangażowaniu w poszukiwanie optymalnych rozwiązań, z którymi wiąże się wiele działań adaptacyjnych i organizacyjnych. W tym miejscu dziękuję Paniom lucynie Pąsik i Dagmarze Wierzchowskiej, że przyjęły na siebie dodatkowe zadania związane z realizacją swoich obowiązków w pomieszczeniu oddalonym od szkoły ok.700m. Dziękuję również rodzicom, którzy (po zakończeniu prac adaptacyjnych) podjęli się odmalować salę. 3.Pisze Pani, że na zebraniu (nie wiem którym) \""oskarżam rodziców (za ich plecami) o pisanie anonimów do Sanepidu\"". Nikogo nie oskarżam. Stwierdzam, że przeprowadzono kilka kontroli w tym ostatnią na skutek pisma w imieniu rodziców klas drugich i trzecich.Tyle mi powiedziały panie inspektorki przedstawiając cel kontroli.Na spotkaniu z Radą Rodziców ( więc nie za plecami) powiedziałam, że nie wiem czy to był anonim czy nie. Można to sprawdzić. Teraz wiem, że nie był to anonim, fakt ten jest tu bez znaczenia. 4. Uprzejmie informuję, że w szkole stopień nauczyciela dyplomowanego ma więcej osób niż Pani podaje. Zgodnie z obowiązującym prawem to nauczyciel decyduje czy ubiega się o stopień nauczyciela mianowanego i dyplomowanego. W szkole zatrudnionych jest również dwóch ekspertów, którzy uczestniczą komisjach kwalifikacyjnych awansujących nauczycieli. Oświadczam, że \""nie mszczę\"" się na nauczycielach dyplomowanych, a tym bardziej ekspertach. 5. Jeśli chodzi o ddodatki motywacyjne, to mogę stwierdzić, że zarówno kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, jak i wyrok Sądu Pracy nie stwierdziły nieprawidłowości w ich przyznawaniu. Moje zaniepokojenie budzi Pani stwierdzenie, iż uczeń był świadkiem mojej niewłaściwej wypowiedzi o jego ojcu. Bardzo proszę o kontakt i wyjaśnienia. Uważam, że jest to kolejna informacja rozpowszechniana publicznie, która nie jest prawdą i o której nic nie wiem. Bardzo proszę o wyjaśnianie wątpliwości lub zasłyszanych informacji. Jest to podstawa budowania dobrych relacji. Podobnie jak bezpośrednie poznanie przyczyn podejmowanych w Szkole decyzji. Z a p r a s z a m H.Skarżyńska-judkowiak
9 Piątek, 26 Październik 2007
Asia
pani dyrektor jest teraz dobra bo ma dobrą wicedyrektor która odwala za nią złą robotę. Ale tak szczerze mówiąc to nie jest wcale taka miła ta wice. nauczyciel powinien być otwarty na każdego człowieka, a nie taki ż ejak się spojrzy to uciekać tylko jak najdalej. Ludzie u Boga są równi a nie że ten ma wyższe stanowisko to jest lepszy a inny to gorszy. cała prawda wyjdzie na jaw. powoli.
8 Czwartek, 25 Październik 2007
Agnieszka
Szanowna Pani(o ile jest Pani panią a nie panem), nie jestem zatrudniona w SP 7 - to po pierwsze. Cały problem polega na tym, że dobre pomysły w szkole bardzo cięzko jest realizować (proszę zwrócić uwagę na protokół z wizytacji szkoły i na pisma, które rodzice i nauczyciele wysyłali do UM). Zasada jest taka: to co dobre to robi tylko pani dyrektor, a to co złe - źli rodzice i źli nauczyciele. Na przykład: Dzieki zdecydowanej postawie rodziców z klasy IIa mamy czasowo przynajmniej rozwiązany problem pomieszczeń w szkole, a wszystkie dzieci mają godziwe warunki do nauki, a kto sobie przypisał zasługę? Pani dyrektor! Ta sama pani dyrektor, która uważała za właściwe ułozyć taki plan lekcji, w którym 17-cioro dzieci miało się okrągły tydzień uczyć w 20 metrowej salce. I ta sama, która proponowała potem tym samym dzieciom zajęcia do godziny 19. I ta sama, która następnie na zebraniu oskarżała rodziców (za ich plecami) o pisanie anonimów do Sanepidu (a nie był to anomim!!!). Ta sama, co o jednym z ojców powiedziała \""ten głupek(tu nazwisko)...\"" - tylko pechowo dla niej syn tego pana usłyszał. A dlaczego mam zamiar upubliczniać? Bo przekonuję się, że nie ze wszystkimi można dyskutować zachowując się fair. Pani dyrektor nie gra czysto, posługuje sie insynuacją i oszczerstwem, przysłowiowo \""odwraca kota ogonem\"" zawsze na swoją korzyść. Uważam, że nie nadaję się na dyrektora i jak zapewne Pani (Pan?) wie, taka sama jest opinia Kuratora. Przełożony, dyrektor powinien łączyć a nie dzielić. Skonfliktowani nauczyciele mają świetna opinię u rodziców i są lubiani i szanowani przez dzieci. Dwie z pań nauczycielek jako jedyne w szkole mają stopień nauczyciela dyplomowanego (pani dyrektor nie ma!) A dyrektorka mści sie na nich nie dając im dodatku motywacyjnego do i tak marnych przecież pensji. Reasumując: kto mieczem wojuje to od miecza ginie. Pozdrawiam.
7 Czwartek, 25 Październik 2007
animka
Pani Agnieszko pni wpis potwierdza iż jest pani z ""grona"", wie pani dużo - zastanawia mnie jaki ma Pani w tym interes aby pisać źle o szkole. Czy nie probowała Pani swoich uwag przedstawić na Radzie pedagogicznej? po to ona jest. Swoje uwagi może Pani też zgłosić Radzie rodziców. Nie podobał się Pani pierwszy dzień w szkole - jego organizacja, czy wyjaśniła Pani dlaczego była podjęta taka decyzja? Jeśli jest Pani z ""grona"" powinna Pani wiedzieć. Jeśli coś jest nie tak najpierw trzeba to wyjaśniać a potem wydawać osądy. A takie utarczki i ""upublicznianie"" nikomu i niczemu się nie przysłużą. Jeśli ma Pani jakieś ciekawe pomysły powinna je Pani przedstawić przecież chodzi o dobro dzieci.
6 Środa, 24 Październik 2007
agnieszka
Pani (Panie?)\""Animko\"", juz trzy dni przed rozpoczeciem roku szkolnego zapowiadali deszcz i zimno na 1 wrzesnia. Moim zdaniem, jest to głupota lub lenistwo lub zła wola organizowac uroczystosc na podwórku przy takich prognozach. Pani dyrektor powinna z góry założyć zorganizowanie jej w sali gimnastycznej.Powtarzam, jest to jedyna szkoła w Szczecinie, która trzymała dzieci na deszczu. I nie zmokniecie jest problemem, problemem jest to że rozpoczecie roku powinno byc dla dzieci dniem wyjątkowym, a sposób organizacji tego dnia w SP 7 bardzo wiele mówi o stosunku dyrekcji szkoły do własnych uczniów. A propos ks. Marka - to wiemy, ze w posiedzeniach Rady nie uczestniczy, ale nie przeszkadza mu to pomagać pani dyrektor w konfliktowaniu nauczycieli i rodziców (przykład - wypowiedzi ksiedza w kościele na zebraniu dzieci komunijnych pod adresem rodziców i wychowawczyni z klasy IIa). Mamy dwie Msze Swięte w dni codzienne w naszej parafii, w związku z tym prosze nie opowiadac, że ksiadz Marek musi odprawiać zawsze podczas rady pedagicznej. Oczywiscie ksiadz ma tez na pewno wiele innych obowiazków, ale skoro jest nauczycielem w szkole i jeszcze bierze udział czynny w konflikcie to powinien obligatoryjnie uczetniczyc w radach. Może dałoby mu to coś do myslenia. To prawda, że wiem dużo i mam zamiar to upubliczniać.
5 Poniedziałek, 22 Październik 2007
animka
Pani Agnieszko Zastanawiam się jaki \""układ\"" ma Pani na myśli? O układach pisze ten kto sam \""siedzi\"" w układach lub je tworzy. Czyżby nalezała Pani do jakiegoś układu? Rozpoczęcie roku szkolnego w rzekomym ulewnym deszczu - oczywiście z winy dyrektorki to kolejne sprawa którą Pani porusza. Zanim ponad 500 osób przeszłoby do sali gimnastycznej oddalonej o ok 700 m - również by zmokło. Szkoła ma takie warunki jakie ma każdy widzi, jeśli przeszkadzał Pani deszcz który nie był wcale ulewny należało zabrać na te 20 minut uroczystości ze sobą parasol. nie wiem czy zwróciła Pani uwagę iż uroczystości Państwowe nie są odwoływane z powodu warunków atmosferycznych i nikt za to nie wini Prezydenta.Jak widzę ma Pani b. dobre wiadomości na temat nieobecności nauczycieli w posiedzeniach rady pedagogicznej, czyżby należała Pani do tego grona? Uczestnictwo w posiedzeniach rady jest raczej obowiązkiem a nie przywilejem nauczyciela. I nie muszą jak to pani określiła uczestniczyć w Radzie a powinni no chyba ze nie interesuje ich życie szkoły i nie mają zamiaru wypełniać swoich obowiązków. A jesli chodzi o rzekomego faworyta Dyrektorki ks. Marka to powinna się Pani zastanowić co ksiądz może mieć ważniejszego od udziału w radzie wydaje mi się że mszę świętą np. A ksiądz proboszcz myślę że jest za prawdą a nie spiskami przez które szkoła ma złą opinię również w Polsce.
4 Piątek, 19 Październik 2007
Agnieszka
Wiem, ze problem wymiany dyrektorki jest ścisle związany z polityka prowadzoną przez UM i Rade Miasta. Kurator Kopeć jest z list PiS - więc pani Masojć nie przyjmuje do wiadomości jego opinii. To jest taki ""układ"" w wymiarze lokalnym. Dyrektorka SP 7 nie bedzie zmieniona, chociazby nie wiem co jeszcze zrobiła i jak sie nie wygłupiła - bo chroni ją uklad z UM. A dobro naszych dzieci to ostatnia rzecz jaka ich interesuje. Pamiętacie jak dyrektorka zrobiła rozpoczęcie roku szkolnego w ulewnym deszczu na podwórku? To jest jedyna szkoła w mieście która miała w ten dzien uroczystośc na dworze. Dlaczego? Nie wiadomo. To tylko przykład jak działa pani S.-J. i jak ""mysli"" o dzieciach. Zastanowiam sie tylko dlaczego księża ja popierają. Ksiądz Marek to wiadomo - dyr-ka pozwala mu nie brac udzialu w Radach Pedagogicznych (a inni nauczyciele muszą), ma z nia dobre zycie. Ale Ksiądz Proboszcz?
3 Środa, 17 Październik 2007
Znalazca
Dyrektorka szkoły ma na świadectwie pracy prawie same jedynki. Mimo to średnia ocen wychodzi jej przyzwoita, bo oblicza ją m.in. zaprzyjaźniony ksiądz. Od 2004 roku Henryka Skarżyńska-Judkowiak (na zdjęciu) kieruje placówką, której koleżanki po fachu raczej jej nie zazdroszczą. Niełatwo jest pracować w zbyt małym i nie pierwszej jakości budynku, ze szczurami w toaletach. Na dodatek niechlubną cechą pani dyrektor jest przenoszenie prywatnych animozji na grunt zawodowy oraz to, że nie potrafi ukryć niechęci, jeśli już takową do kogoś zapała. Tym sposobem - jak twierdzi część nauczycieli z „siódemki"" - doprowadza do konfliktów wewnątrz grona pedagogicznego. Efektem jest duża rotacja kadry, bo nie każdy jest w stanie pracować w podobnej atmosferze. Wielu nauczycieli przebywa na rocznych urlopach zdrowotnych, a niektórzy mają nawet z dyrektorką sprawy sądowe o mobbing (szykanowanie, przekraczanie uprawnień, ingerencja w życie prywatne), niewypłacanie dodatków motywacyjnych czy naruszenie praw pracowniczych. Taka sytuacja trwa już trzeci rok i nie pozostaje też bez wpływu na uczniów - po teście szóstoklasistów w 2004 r. szkoła zajmowała 2 miejsce, w 2005 - już 5, a zeszłoroczny sprawdzian uplasował placówkę na 17 pozycji. Z rodzicami - przynajmniej tymi, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły - Judkowiak też ma na pieńku. Bo - jak twierdzi - nie robią nic innego, tylko knują intrygi, żeby się jej pozbyć. „Szkoła Podstawowa nr 7 w Szczecinie jest jedyną placówką oświatową w dzielnicy Warszewo i winna się cieszyć dobrą opinią, jednakże członkowie działającej Rady Rodziców wnoszą wiele uwag do współpracy dyrektora z ni mi w zakresie braku możliwości opiniowania dokumentów wewnątrzklasowych oraz uwzględniania wnoszonych uwag w planowaniu pracy szkoły i kierunku rozwoju, nieinformowania ich przez dyrektora szkoły o słabych i mocnych stronach sprawdzianu zewnętrznego oraz efektach realizowania przez szkołę pro gramów wychowawczego i profilaktycznego"" - to z kolei wnioski po wizytacji przeprowadzonej w placówce w czerwcu br. Wykazała ona jeszcze inne kwiatki, a właściwie całą wiązankę. Wizytator Remigiusz Podstawczuk stwierdza, że: - szkoła wypełnia zadania dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze przewidziane przepisami prawa oświatowego z licznymi nieprawidłowościami; - dyrektor jako przewodniczący rady pedagogicznej jest inicjatorem zmian, jednak sprawuje nadzór pedagogiczny z licznymi nieprawidłowościami; - szkoła jest ważnym ośrodkiem integrującym społeczność dzielnicy Warszewo, jednak we współpracy z rodzicami mają miejsce nieprawidłowości. I tak dalej... Dyrektor Judkowiak do placówki jest przywiązana jak mało kto. Oznajmiła, że się nie podda i nie dopuści do tego, by ją wyrzucono, a jeśli sytuacja się nie uspokoi, to... jej syn przyjdzie w końcu do szkoły i zrobi porządek. A w ogóle to z dyrektorskiego gabinetu może ją wyprowadzić tylko policja, i to w kajdankach, ewentualnie pogotowie, ale już tylko nogami do przodu. - Mnie z tej szkoły nikt nie ruszy, bo jestem znajomą pani Elżbiety Masojć (wiceprezydent Szczecina, odpowiedzialna za wydział oświaty dop. red.) - zwierzyła się kiedyś nieopatrznie. I chociaż Masojć do tych koneksji już tak chętnie się nie przyznaje, trudno nie zauważyć, że otacza panią dyrektor parasolem ochronnym. Świadczy o tym chociażby ignorowanie opinii Macieja Kopcia, zachodniopomorskiego kuratora oświaty, który negatywnie ocenia prace Judkowiak i przyznaje, że gdyby to on miał podjąć decyzję, szkoła już dawno miałaby nowego dyrektora. Pani dyrektor ma też kilku sojuszników. Największym jest ksiądz Marek Jaworski z parafii św. Antoniego. W szkole jest katechetą i drugą osobą po Bogu. Nie ma akademii, której by nie prowadził, więc rodzice poważnie się zastanawiają, kiedy ich szkoła oficjalnie zacznie być katolicka. Ksiądz Marek - w poczuciu misji - podjął się też swoistej mediacji. Na niedzielnej mszy potępił z ambony zarówno rodziców, jak i nauczycieli z niewłaściwego obozu, zarzucając im, że dają sobą manipulować. Straszył przy tym, że jeśli się nie uspokoją, proboszcz przestanie udostępniać salki na plebanii, w których teraz - ze względu na problemy z klasami w szkole - uczą się dzieci. Pani dyrektor szczyci się tym, że „mimo zamieszania wokół placówki rodzice nadal powierzają nam swoje dzieci"". Zgadza się. Bo to jedyna podstawówka w tej części miasta... WIKTORIA ZIMIŃSKA ""Fakty i mity"" z 18 października
2 Poniedziałek, 01 Październik 2007
Anonim
Zdecydowanie jestem za wyrzuceniem pani derektor
..
1 Niedziela, 30 Wrzesień 2007
smbdy
o żesz kurna. ale sie porobilo..