Naszą witrynę przegląda teraz 66 gości 

Ostatnio na Forum

Zakaz czy wniosek?
Organizacje
Poniedziałek, 02 Październik 2006

ZAKAZ kontaktowania się z mediami otrzymali nauczyciele szczecińskiej Szkoły Podstawowej nr 7 na specjalnie zwołanej radzie pedagogicznej. Podczas niej postraszono ich też komisją dyscyplinarną - taką informację otrzymaliśmy od pracowników tej placówki.

To był oddźwięk na artykuł pt. „Toksyna i żmije", który ukazał się w miniony piątek w „Kurierze". Jak powiedziała nam Maria Świerczek ze Związku Nauczycielstwa Polskiego, ani dyrektor, ani rada pedagogiczna nie mają kompetencji do takich działań, bo to niezgodne z prawem: - Rozmawiałam z panią dyrektor i ta zapewniła mnie, że rada pedagogiczna tylko wnioskowała, by nauczyciele wstrzymali się z informowaniem mediów, bo to szkodzi wizerunkowi szkoły.

Przypomnijmy, że część grona nauczycielskiego SP nr 7 złożyła do prokuratury zawiadomienie o stosowaniu mobbingu przez dyrektorkę placówki na Warszewie. Ci mówią, że już mają dosyć całej sytuacji. Tymczasem znikąd nie otrzymali żadnej pomocy: - Mamy nadzieję, że ostatnie zmiany na stanowisku kuratora zmienią podejście do naszego problemu - mówią. - Bo na razie próbuje się to wszystko sprowadzić do konfliktu wewnątrz grona nauczycielskiego. Tymczasem jest to sprawa poboczna, bo główny konflikt to ten pomiędzy dyrektorką a grupą nauczycieli.

We wtorek do szkoły zawitał mediator: - Spotkanie odbyło się na przerwie śródlekcyjnej, dzieci zostały pod opieką pań sprzątających. Uczestniczyła w niej połowa grona, bo reszta jeszcze nie zdążyła przyjść do pracy - relacjonuje jedna z osób. - Ten pan powiedział, że przyszedł z ramienia Wydziału Oświaty, jest neutralny, potem skrytykował doniesienia prasowe dotyczące całej sprawy. Na koniec kazał się za stanowić, czy nadal chcemy z nim rozmawiać i... poszedł.

W ostatnich dniach do naszej redakcji zgłosili się rodzice, których dzieci chodzą do klasy jednej z nauczycielek będących w konflikcie z dyrektorką. Jak mówią, o rzekomym mobbingu dowiedzieli się z prasy: - Cała ta sytuacja nigdy nie miała żadnego wpływu na poziom nauczania naszych dzieci ani na nasze kontakty z nauczycielką - podkreślają, - Według nas, wychowawczym jest pedagogiem, jakiego tylko moglibyśmy sobie wymarzyć.

Za to jeden z rodziców tak wspomina wizytę v gabinecie dyrektorki: - Kiedy przekazałem jej swoje uwagi dotyczące funkcjonowania szkoły, to usłyszałem, że jak mi się nie podoba, to mogę zabrać stąd swoje dziecko.

Rodzice wskazują na wiele nieprawidłowości, jakie zauważyli w szkole, choćby dotyczące bezpieczeństwa: - Pomijając fakt fatalnego stanu technicznego budynku, aż boimy się myśleć, co by się działo w razie pożaru. Dzieci mu siałyby się ewakuować bardzo wąskim wyjściem, bo to główne jest niemal non stop zamknięte: -Woźna powiedziała mi, że to zarządzenie dyrektorki, by nie było przeciągu - dodaje jedna z mam.

Z innych problemów wspominają choćby to, w jakim stanie są ubikacje: - Dzieci brzydzą się z nich korzystać. Zresztą, papier toaletowy sami musieliśmy kupić, bo nie ma go w szkole.

Rodzice podkreślają, iż dyrektorka zupełnie nie liczy się z ich zdaniem. Wspominają choćby sytuację, kiedy petycję o zamianie języka niemieckiego na angielski, pod którą podpisało się ponad 50 osób, potraktowała jako atak na własną osobę. Podkreślają też, że chętnie pomogliby rozwiązać różne sprawy Rozumieją na przykład to, że w oświacie jest krucho z pieniędzmi, ale - jak mówią - wystarczyłoby poprosić o pomoc, a wspólnie na pewno udałoby się coś zrobić: - Problem w tym, że dyrektorka uważa, że znakomicie zarządza szkołą. Ale to nieprawda.

* * *

Kiedy zamykaliśmy ten numer „Kuriera", nie było jeszcze sporządzonego protokołu z posiedzenia wspomnianej rady pedagogicznej. Jak przypuszczają nauczyciele, po interwencyjnym telefonie p. M. Świerczek do dyrektorki szkoły, w tymże dokumencie zapewne nie będzie już mowy o zakazie, ale właśnie o wnioskowaniu zaprzestania kontaktów z mediami.

Monika GAPINSKA
źródło: Kurier Szczeciński, 29.09.2006

Komentarze (1)
1 Wtorek, 03 Październik 2006
'Gość'
ludżmi.generuje konflikty zamiast je rozwiązywć. Nie wiem jak jest z nauczycielami ale rodzice to nic nie mają do gadania. A to nam zależy najwiecej na edukacji naszych dzieci. Nie od dzis wiadomo że z samym j. niemieckim zresztą tak sobie prowadzonym nasze dzieci nie maja szans dostać się do gimnazjum bezrejonowego a nawet jak tego dokonają to bez j. angielskiego od razu sa w gorszym położeniu w stosunku do kolegów z innych szkół, i to dyrektorka nie reagowała przez tyle lat